top of page



Historie opowiedziane przez stopy


[obserwacja, poszukiwanie, cierpliwość, zaufanie]


Dziś chcę opowiedzieć o współpracy z pewną klientką. Była u wielu lekarzy, specjalistów, teoretycznie wszystko w porządku, natomiast ciało dawało inne sygnały. Z kilkoma dolegliwościami poradziłyśmy sobie bardzo szybko (bóle kolan, kości ogonowej), natomiast jeśli chodzi o zachwiania równowagi - nie chciały dać za wygraną. Jeden moment miałyśmy pewnego rodzaju blokadę/zastój, jeśli chodzi o efekty - napięcia w stopach nie chciały odpuszczać. Jako terapeutka chcę, aby klient widział realną zmianę w swoim życiu poprzez korzystanie z zabiegów. Dlatego obserwowałam, poszukiwałam. Jeżeli tak nie do końca działa, musi być inny sposób. I tak zaczęłyśmy bardziej skupiać się na wyciszeniu układu nerwowego, głębokim oddechu, nauce samo-rozluźniania ciała od wewnątrz. Łączyłyśmy masaż głowy, pracę z nerwem błędnym, refleksologię stóp. Z zabiegu na zabieg ciało stawało się coraz bardziej rozluźnione, wyciszone, zaczęła pojawiać się poprawa jeśli chodzi o zachwiania równowagi. Dziękuję sobie i klientce za cierpliwość i zaufanie. Dziękuję za sztukę obserwacji, poszukiwanie, determinację. Z ostatnich wieści od klientki wynika również, że nie odczuwa takiego mocnego napięcia przedmiesiączkowego. Co jeszcze chciałam powiedzieć, to że stopy zaczęły się zmieniać na lepsze  są zupełnie inne jak na początku. Nie ma w nich tak wielu opuchnięć, zgrubień i złogów. A jeżeli widzę takie coś - to wiem, że jesteśmy na bardzo dobrej drodze do zdrowia i radości.

W zasadzie ostatnio miałam taką refleksję, że w czasie zabiegów refleksologicznych ściągamy wewnętrzne i energetyczne blokady, warstwa po warstwie - tak, żeby powrócić do harmonii i lekkości.

 
 
 



Historie opowiedziane przez stopy


[spójna opowieść]


Głębokie bruzdy na stopach mogą dawać nam informacje o przeżytej traumie/bardzo stresującym okresie naszego życia. Tak też potwierdziło się w trakcie sesji na stopach z moją klientką. Głęboka, wyraźna bruzda w obszarze układu oddechowego pozwoliła nam dojrzeć pierwszą bardzo istotną kwestię, jaką jest przeżywany konflikt emocjonalny, konflikt rodzinny. Muszę przyznać, że sama w czasie tej sesji byłam zdumiona, ponieważ to, co na stopach oraz nasza rozmowa prowadziły nas z jednego punktu do kolejnego tworząc razem jedną spójną historię. Pokazało doskonale, jak jedno z drugim jest połączone. Co było dalej? W trakcie pracy na stopach w obszarze klatki piersiowej pomiędzy palcem 2 a 3 było ciasno i tkliwie. Zapytałam więc o oczy, czy są jakieś problemy? Klientka potwierdziła, powiedziała, że stres odczuwa w oczach, pojawia się w nich piasek oraz łzawienie. Drugi aspekt związany z oczami doprowadził nas do układu moczowego, ponieważ stan nerek nie zostaje bez wpływu na wzrok. Okazało się, że u klientki od zawsze jest problem z układem układem moczowym – częste infekcje, zapalenia, kamienie na nerkach. Nerki mają też związek ze strachem, lękiem. W czasie dalszej rozmowy wyszło nam, że w dzieciństwie klientka była bardzo strachliwa i można powiedzieć, że do dzisiaj nad tym pracuje - co mnie bardzo cieszy. Pęcherz moczowy natomiast może mieć powiązanie z początkiem konfliktu emocjonalnego, o którym wspomniałam na początku.

Ten przypadek doskonale obrazuje nam, jak ciało się z nami komunikuje. Zapalenie pęcherza moczowego nie bierze się znikąd, a – w tym przypadku - miało miejsce można powiedzieć w momencie powstania konfliktu emocjonalnego. Zawsze powtarzam, że jesteśmy całością – nic od siebie nie jest oddzielone. Wszystko nam o czymś opowiada, a to od nas zależy na ile siebie słuchamy, na ile się w siebie zgłębiamy. Na ile chcemy siebie zrozumieć? Na ile wesprzeć swoje ciało?

Praca na stopach – owszem – poprawia kondycję samych stóp [ujędrnia/zmiękcza tkankę, zmniejsza/likwiduje bruzdy, uelastycznia stopę/likwiduje sztywności], ale przede wszystkim wpływa na CAŁY ORGANIZM człowieka.

  • Na ciało, ponieważ pomaga w bardzo szerokim spektrum dolegliwości. Od bólu głowy, kolana, łokcia, kręgosłupa (...) po problemy w układzie pokarmowym/moczowym/oddechowym itd.

  • Na umysł, ponieważ uświadamia nam co z czym może być połączone – poszerza nasze spojrzenie na samego_samą siebie. Uwrażliwia, sprawia, że zaczynamy bardziej siebie obserwować. Co ja robię, co mnie wspiera? Co nie wspiera? Co jeszcze mogę zrobić, aby polepszyć swój stan i samopoczucie?

  • Na ducha, ponieważ przypomina nam, że jesteśmy jedną piękną całością. Czujemy. Wyciszamy układ nerwowy, nabieramy głębokiego oddechu, zaczynamy zupełnie inaczej reagować na stresujące sytuacje, jakbyśmy stali obok nich i patrzyli na nie „trzeźwym", spokojnym okiem.

  • Całościowo – uwalniamy zablokowane emocje, napięcia oraz blokady w ciele. Poniżej wklejam link, gdzie możesz obejrzeć stworzoną przeze mnie grafikę ze "skrótem myślowym" powyższej historii https://www.facebook.com/qlekkoscizycia/posts/pfbid02GXfgGvu2xVYeXGmxYbLTNCC8hnW4rUYqmj3pRb1MB85m8yPSZhGc1oN2P1U5QQvEl

 
 
 



Historie opowiedziane przez stopy


[ból w krzyżowym odcinku kręgosłupa, trudności w poruszaniu się]


Ostatnio miała miejsce tzw. wizyta interwencyjna, ponieważ następnego dnia klientkę czekała impreza rodzinna i tańce. Umówiłyśmy się w piątek na wieczór. Usłyszałam "jutro muszę być na chodzie". Jak to się mówi kolokwialnie klientkę coś "siekło" w plecach, odczuwała ból oraz miała duże trudności w poruszaniu się. Przyszedł do mnie następujący sposób działania: zaczęłyśmy sobie od delikatnego rozciągania dołu pleców, mięśni ud i mięśni pośladków. Samo to już dało nam efekty i bólu było za każdym razem coraz mniej. Następnie masażem rozluźniłam dół pleców oraz pośladki, gdzie były odczuwalne napięcia, które oczywiście z czasem puszczały. Na sam koniec rozpracowałam refleksy kręgosłupa na stopach, które również były bardzo tkliwe. Finał był taki, że klientka odczuła ogromną ulgę, oczy jej pojaśniały i w porównaniu z momentem, w którym do mnie przyszła - po zabiegu wyglądała jak nowo narodzona. Gdzieniegdzie jeszcze czuła dyskomfort, ale zdecydowanie mniejszy niż na początku. Klientka jeszcze w domu rozciągała się tak, jak jej pokazałam. W sobotę mogła tańczyć, była na chodzie  i do dziś czuje się doskonale.

 
 
 
bottom of page